Franek

by • 7 września 2014 • DZIECKO, WSZYSTKIE WPISYComments (0)1066

I nastała nowa rzeczywistość…

W sobotę, na sam koniec lata, pojawił się Franek.

Ten sam szpital, ta sama sala operacyjna i ci sami lekarze… Szpital, który znamy aż nadto dobrze; wszystkie nasze dzieci urodziły się właśnie tam. Ale teraz było nieco inaczej, pod pewnymi względami łatwiej.

Franek, największy z rodzeństwa (2840 gram), i najmniej problemowy. Ot, chłopak. Ominęła nas żółtaczka fizjologiczna, ominęła niedowaga, ominęły problemy z karmieniem. Wyszliśmy do domu ekspresowo po dwóch dobach. A w domu ten nasz mały syn nadal jest wzorowym noworodkiem. Śpi i budzi się jak w zegarku; choć z małymi nocnymi wyjątkami. Pokornie toleruje nieustanny tupot swojej starszej siostry i piosenki na każdą okazję (do karmienia, do zmiany pieluszki, do zabawy). Otwiera swoje cudne ciemne oczęta i poznaje świat. Najbardziej rozczula mnie jego zadowolona mina po karmieniu. Spokojna i uśmiechnięta buzia małego, szczęśliwego chłopca.

Wraz z pojawieniem się Franka przybyło szczęścia w naszym domu. I znowu pachnie mlekiem. W kuchni kompot z jabłek i domowy rosół. Za oknem jesień.

Bóg jest dobry.

DSC_6957

DSC_6971

DSC_6962 DSC_6993

IMG_0011

IMG_0019

DSC_6994

DSC_7005

IMG_0049 IMG_0053

IMG_0093

IMG_0108

IMG_0104

IMG_0138

IMG_0140

IMG_0177

DSC_6976 DSC_6974

DSC_6986

DSC_7016

DSC_7015

DSC_7044

IMG_0227

IMG_0246

 

Pin It

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *