Listopad

Listopad umiesiłabym w czołówce miesięcy lubianych najmniej. Konkurowałby zapewne ze styczniem, lutym i marcem. Co do kwietnia jeszcze się zastanawiam.

Bo co takiego jest do lubienia w listopadzie? Liście, jak sama nazwa wskazuje, opadły, a wraz z nimi nostalgiczne jesienne klimaty. Na zimę za wcześnie. Na wieczorne spacery za chłodno. Na poranny jogging za ciemno. Śladowe ilości słońca i ponadmiarowe ilości deszczu.

Chociaż teraz chyba czas płynie wolniej.  Tak jakby więcej go było na czytanie książek, na filmowe wieczory i wycinanki z papieru. Na porządkowanie starych spraw i planowanie nowych. Na słuchanie Możdżera i Toma Odella.

Może jednak nie taki zły ten listopad…

(Zdjęcia z dzisiejszego spaceru do Orłowa)

      

  

Leave a comment