home
repliki zegarków edox rolex tanie repliki zegarkówrepliki zegarków repliki zegarków szwajcarskich

Poszło z dymem

by • 23 sierpnia 2015 • WSZYSTKIE WPISY, ZA MGŁĄ2 komentarze1353

Pani patrzy – powiedział bywalec kleparskiego rynku i miłośnik taniego wina, pokazując ekspedientce w sklepie spożywczym w Herbewie małe, pożółkłe zdjęcie z dedykacją na odwrocie. – Piekna! Ach blondyna taka była, no pani patrzy. Pani popatrzyła z niewyraźnym uśmiechem, kasując w międzyczasie dwie bułki i maślankę.

Piękna! A jak ja ją kochałem, wie pani. Złego słowa nigdy! Kwiaty, czekolady, wie pani, nie skąpiłem, nie można mi zarzucić. No kochałem ją, mówię pani. Moja Danka, blondyna taka, chłopy się za nią odwracali, a my pod rękę, wie pani, na Rynek.

Pani zdążyła już zapakować zakupy do foliowej siatki bo następni klienci zaczęli się niecierpliwić. Pan o nieświeżym ubraniu złapał przez chwilę kontakt wzrokowy z kasjerką ze stoiska obok, więc ośmielony ruszył do niej z bułkami, maślanką i małym zdjęciem w wyciągniętej ręce.

Danka moja, o tutaj. 

Ekspedientka uprzejmie rzuciła okiem. Teraz na zaczerwienioną twarz spłynęły inne emocje. Nagle, niczym olśnienie.

Szmata! – wyrzucił przez zaciśnięte usta teatralnie wymachując zdjęciem. – Szmata! Ja jej kwiaty, czekolady, a ona nic nie warta! Poszła z innym! A ja kochałem głupi, dbałem. A ona z tamtym… nie wróciła już! Tutaj głos lekko mu się załamał, ręka zadrżała, oparł się o kontuar lady i błagalnie wpatrywał w ekspedientkę, swojego spowiednika.

Danka moja, blondyna. Nie wróciła. Co ja bym dał, wie pani, co ja bym dał.

Scisnął mocniej siatkę z zakupami, zdjęcie schował do wewnętrznej kieszeni wypłowiałej kufajki i zrezygnowany machnął ręką. Wyszedł, zostawiając za sobą lekki odór alkoholu i spojrzenia zaciekawionych klientów.

 *****

Jaką wartość ma jedno zdjęcie?

Mógł je zniszczyć wiele razy. Podeptać, w ataku furii i alkoholowego zamroczenia wrzucić do rynsztoku. Rozerwać na strzępy, tak jak ona rozerwała jego serce. Wyrzucić i zapomnieć.

A Danka, nieświadomie, towarzyszy mu od lat. Przy ruskich w barze mlecznym, przy tanim winie na ulicy z kolegami. Przemierzając kilometry dziennie Plantami, Długą, aż do monopolowego na ul. Szlak.

 *****

Zdarzyło mi się, przeglądając stare dzienniki, wyrywać kartki. Zdarzyło mi się kasować zdjęcia. Jednym kliknięciem posyłać w niebyt całe Facebookowe albumy. Pod wpływem złości, rozżalenia,  czy po prostu kontemplując własną głupotę. Niebyt publiczny – przecież te same zdjęcia mają się dobrze na kilku innych kopiach zapasowych. Gubiłam numery telefonów. Bez znaczenia. Można wysłać maila.

Nikłą mamy świadomość nieodwracalności. Prawie wszystko można odzyskać. „Przywróć”, ewentualnie „cofnij” i po sprawie. Nic nie jest na zawsze. Tyle się dzieje dokoła, że nawet nie jesteśmy w stanie tego zapamiętać. A przecież w tym deszczu rzeczy bez znaczenia, są takie, których przywrócić się nie da. Słów raz już wypowiedzianych, relacji tak dziurawej, że nawet nie ma gdzie łaty nakleić. Zmarnowanego czasu. Niewykorzystanych szans.

Tak wiele rzeczy poszło z dymem; w imię emocji, smutku, brawury, złości.

Nieodwracalnie.

DSC_2015 DSC_2023 DSC_2025 DSC_2027 DSC_2037 DSC_2085 DSC_2081   DSC_2079 DSC_2073

DSC_2057DSC_2072 DSC_2066 DSC_2065 DSC_2062 DSC_2061 DSC_2060  DSC_2056 DSC_2051  DSC_2049 DSC_2092

*Zdjęcia z wiosny. Wpis trochę odleżakował w szkicach…

Pin It

Related Posts

2 Responses to Poszło z dymem

  1. Casper napisał(a):

    jak ja nienawidzę przemijania… z wiekiem coraz bardziej i bardziej a wciąż kocham jesień i kolorowe liście, zapach palonej na miedzy trawy. Czemu czas tak nieubłaganie odpływa i tak szybko, kiedyś dzieciak – dziś mam dzieci. Już nie jestem wnukiem, pamiętam ten dzień, kiedy przestałem nim być.
    Ziemska, nie do zniesienia przemijalność… z każdą sekundą, krokiem, obrotem kółka w rowerze… „teraz” staje się „było”, ulubieni aktorzy, piosenkarze których już nie ma… stare samochody, już na drogach ich nie spotkam… Lesior – poczciwe psisko… kumple z młodości, rozproszeni po świecie… pierwsze siwe włosy… wspomnienia które powoli stają się dymem z ogniska co zaraz uleci z wiatrem…
    wszystko co „teraz” zostawia w duszy, gdzieś w nas, ślad który stanie się za chwilę „było”
    cieszmy się chwilkami, szybko odchodzą…

    Acker Bilk – Autumn Leaves
    Ryszard Rynkowski – Czas
    Mój Rower

    • Sunspotter napisał(a):

      Ty zostań poetą albo bloga załóż! :)
      Ja pamiętam jeszcze jak babcia zawsze świeży bez miała w wazonie i rozkładała dywan na sobotę. Albo jak nienawidzieliśmy grabienia siana :) Żeby się przenieść do tych czasów choć na chwilę…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *