home
repliki zegarków edox rolex tanie repliki zegarkówrepliki zegarków repliki zegarków szwajcarskich

Warkoczyk

by • 27 stycznia 2015 • WSZYSTKIE WPISY, ZA MGŁĄComments (1)1855

W Auschwitz byłam 3 razy. Po raz pierwszy, jak większość, w ramach klasowej wycieczki. Miałam chyba 13 lat.

Za mało.

Pamiętam tłumy ludzi, grupy podążające gęsiego od jednego budynku do drugiego, uciekające przed padającym tego dnia deszczem. Tutaj brama, tam wieża strażnicza, tam okulary, a tam walizki. Popatrzcie na te buty. A teraz zapraszam do następnego baraku.

Za szybko.

Podążaliśmy za przewodnikiem, słuchaliśmy po części jego historii, po części klasowych plotek, w końcu to wycieczka. Nauczyciele raz po raz posyłali nam karcące spojrzenia. W Birkenau wszyscy byliśmy już zmęczeni, głodni i zastanawialiśmy się gdzie wydamy resztę kieszonkowego. Marzyliśmy tylko o tym, żeby w końcu przyjechał po nas autobus.

Z tej całej wycieczki największe wrażenie zrobił na mnie tylko samotny mysi ogonek, warkoczyk z wiersza Różewicza. Był tam. Prawdziwy. Tak nieporuszony. Myślałam, że poezja jest tylko mrzonką, marzeniem, ulotnym pięknem. A teraz piękno zderzyło się z prawdą. Zmaterializowało się przede mną.

***

Najlepiej pamiętam drugą wizytę w Auschwitz. Miałam przeszło dwadzieścia lat, a w pamięci Nałkowską, Baczyńskiego, lekcje polskiego z liceum. Była zima. Śnieg tak mocno pruszył. Wielkie płatki wpadały prosto w oczy. Szalik przemókł, futrzany kaptur naciągnięty na głowę nie wystarczał. Było zimno. Mimo ciepłej kurtki, mimo rękawiczek, mimo grubego swetra.

A oni nawet tyle nie mieli.

W pierwszym budynku uderzyły mnie liczby. Tysiące. Nazwy miejsc aż nadto znajomych. Przerażenie grupy Rumunów, którą się opiekowałam. Trzy razy pytali przewodnika o zamordowanych rodaków, czy to na pewno tak wielu. Niestety.

Snułam się po obozie wydeptując ścieżki w świeżym śniegu. Ponura ściana śmierci, kolczaste druty, nagie drzewa. I te gabloty wypełnione po brzegi. Miałam wrażenie, że czas się zatrzymał.

Tym razem nie było tłumów, tylko ten śnieg, ten chłód i cisza.

Patrzę na zdjęcia osób, które przeżyły. Na twarze przeorane zmarszczkami. Na zdjęcia rodzin, których już nie ma, nieraz w jeden dzień ścięte brzytwą wojny.

Co my wiemy o cierpieniu. Co my wiemy o strachu. My, synowie i córki pokoju.

95989f6794a708ddc1f139b08e8005b4 d10a5bc339121987805b8e3697c61ac6

fot. Reuters

Szukam tego wiersza Różewicza.

W google wyskakują strony o podobnej tematyce. Analizy, streszczenia. Podpowiedzi, co autor miał na myśli. Interpretacje na pięć linijek.

***

Zapytaj ich o interpretację.

Zapytaj ich o analizę.

Dla kogoś pięć linijek.

Dla kogoś całe życie.

 

 

Pin It

Related Posts

One Response to Warkoczyk

  1. Casper napisał(a):

    T. Różewicz „Warkoczyk”

    Kiedy już wszystkie kobiety
    z transportu ogolono
    czterech robotników miotłami
    zrobionymi z lipy zamiatało
    i gromadziło włosy

    Pod czystymi szybami
    leżą sztywne włosy uduszonych
    w komorach gazowych
    w tych włosach są szpilki
    i kościane grzebienie

    Nie prześwietla ich światło
    nie rozdziela wiatr
    nie dotyka dłoń
    ani deszcz ani usta

    W wielkich skrzyniach
    kłębią się suche włosy
    uduszonych
    i szary warkoczyk
    mysi ogonek ze wstążeczką
    za który pociągają w szkole
    niegrzeczni chłopcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *