Powrót

Zdjęcia wiosenne. Ale przecież wiosną też mieliśmy lato, więc tak jakby trochę na czasie. Porządkuję zdjęcia w archiwum i trochę mnie korci, żeby tutaj wrócić... Trochę.                                        \  

Ten jeden spacer

Było i tak. Nie oszukujmy się, kiedy spadnie pierwszy śnieg każdy się cieszy. Każdy idzie lepić bałwana, na sanki, na gorącą czekoladę, każdy chce wydeptać świeże ślady na białej połaci. Poszliśmy i my. Sanki sprawdziły się świetnie jako środek transportu dzieci swoich i cudzych, ale okazało się, że najfajniej zjeżdża...

Nie wracaj do mnie szybko

  Już nie wróci. Definitywnie. Po tym weekendzie chyba nikt nie ma wątpliwości. Zima, która wymęczyła wszystkich. W minioną słoneczną niedzielę chyba wszyscy wyszli z domów. Trudno się dziwić. Wszystkich cieszyło słońce. Od razu wszystko wygląda inaczej, na wszystko jest ochota. Popołudniu zabrakło nawet lodów w większości okolicznych lodziarni. A zimie nie...

Listopad

Listopad umiesiłabym w czołówce miesięcy lubianych najmniej. Konkurowałby zapewne ze styczniem, lutym i marcem. Co do kwietnia jeszcze się zastanawiam. Bo co takiego jest do lubienia w listopadzie? Liście, jak sama nazwa wskazuje, opadły, a wraz z nimi nostalgiczne jesienne klimaty. Na zimę za wcześnie. Na wieczorne spacery za chłodno....

Koniec lata

Nadszedł. Przeczuwałam, że nadchodzi. Może przez te pachnące maliny na straganie, a może śliwki. I te liście, które rano z drzew zlatują prosto pod moje stopy. A może przez to słońce, które już nie pali, a ogrzewa, jak koce zachęcająco rozłożone w kawiarnianych ogródkach. Zamiast iced latte przygotowuję herbatę. Koniec lata....

¡Hola Valencia!

Dwa tygodnie temu wróciliśmy z Walencji, a wydaje się, jakby to lata świetlne oddzielały hiszpańskie upały od pochmurnego lata nad polskim morzem. Głównym powodem naszego wyjazdu był europejski kongres młodzieży, który zgromadził w Walencji około 4 tys. młodych chrześcijan. Byliśmy zaangażowani w obsługę kongresu, więc nie mieliśmy wiele czasu na zwiedzanie miasta....

Dom

W ogrodzie, pod gałęziami wielkiego orzechowca rozłożyłam koc. Słońce mocno świeci, nawet przez gałęzie. Wiatr delikatnie szumi i pewnie gdyby nie pianie koguta, który uparcie próbuje obudzić Frania śpiącego w domu, może nawet słyszałabym bzyczenie pszczół. Zosia na huśtawce przelewa swoje wizje artystyczne na papier. Rysuje. Od kiedy nauczyła się...

2017

Nastał Nowy Rok. Po cichu, bez przytupu, przynajmniej u nas. I znowu czysta karta. I więcej nadziei na lepsze jutro.   I nastała zima. Jest pięknie. Zimowe morze ma swój surowy, niepowtarzalny urok. Chociaż sama czuję się jak niedźwiedź, którego wbrew naturze zmusza się do funkcjonowania o tej porze roku.   Życzę Wam, żeby...

Zamość

Jak ja bym się chciała trochę ponudzić. Pomarudzić, że nie mam się w co bawić. Wyjść z domu na podwórko, wrócić, wyjść jeszcze raz i tak w kółko, aż jakieś pomysły do głowy wpadną. I niecierpliwić się, że obiadu jeszcze nie ma. Albo przeczytać książkę, tak od deski do deski,...

Wspomnienie lata

Pamiętacie jeszcze lato? Gdzie to słońce, lody i nagrzany piasek? Najbardziej właśnie słońca mi brak. Nie mieliśmy w tym roku zbyt dużo czasu na plażowanie. Szkoda, bo lato nad Bałtykiem trwa bardzo bardzo krótko (krótki rękaw w kwietniu lub wrześniu, to tylko na południu). Tegoroczny sezon zamknęliśmy z następującym podsumowaniem:...