Gdzie byłam, kiedy mnie nie było? #1 Cinque Terre, czyli włoska wiosna w pełnym słońcu.

Wiosną wybraliśmy się na przedłużony weekend do Toskani. Bez dzieci, bo dla nich trasy, jakie zaplanowaliśmy byłyby nieco za trudne, poza tym był to wyjazd szczególny bo świętowaliśmy 10 rocznicę ślubu (a to w dzisiejszych czasach niemałe osiągnięcie :-). Nigdy wcześniej nie byliśmy we Włoszech. Od dłuższego czasu chciałam tam...

Beztroska

Mało mnie tutaj ostatnio. Taki czas. Wychodzę z pracy i staram się wyrzucić wszystko z głowy. Na przystanku autobusowym staję w słońcu. W końcu jest słońce. Czasami wkładam słuchawki do uszu, ale jednak nie włączam muzyki. Ten szum ulicy, to słońce i ta nicość w głowie. Kilka minut na reset....

Helsinki

Helsinki odwiedziłam we wrześniu. Przyznam, że już dawno żadne miasto nie wzbudziło we mnie tylu mieszanych emocji. W Finlandii do tej pory nie byłam, ale też nie był to kraj dla mnie zupełnie anonimowy. Jakiś czas temu w Krakowie poznaliśmy fińską ilustratorkę, która zwróciła moją uwagę na fińskie wzornictwo. Mój teść...

2017

Nastał Nowy Rok. Po cichu, bez przytupu, przynajmniej u nas. I znowu czysta karta. I więcej nadziei na lepsze jutro.   I nastała zima. Jest pięknie. Zimowe morze ma swój surowy, niepowtarzalny urok. Chociaż sama czuję się jak niedźwiedź, którego wbrew naturze zmusza się do funkcjonowania o tej porze roku.   Życzę Wam, żeby...

Hel

Zdarzyło się tego lata, że byliśmy na Helu! W Trójmieście chmury i mizerne temperatury, a na Helu inny świat. Słońce, upał, złoty piasek i milion turystów. Po raz pierwszy od 11 lat pływałam w Bałtyku (mimo, że już przeszło 8 tutaj mieszkamy :-) Hel to zdecydowanie inny świat.   

Camp Zatonie #Epilog

Są takie chwile, które zamyka się w dłoni. Jak piórko niesione podmuchem wiatru, złapane w tym jednym, najlepszym momencie. I może takie piórko dla kogoś nie znaczy nic, ale dla ciebie znaczy wszystko. I czuję się wtedy, jak obserwator doskonałego spektaklu wszechświata, inscenizacji skończonego piękna. Czas i przestrzeń dopełniają się w...

Camp Zatonie #1

Ten camp był dla nas nieco inny, niż poprzednie. Spokojniejszy. Mimo, iż sporo czasu pochłonęły obowiązki (dla mnie akurat bardzo przyjemne), to jednak nie zabrakło plażowania i wspólnego czasu. Nawet udało nam się pójść na kajaki po raz pierwszy od x lat. Franek okazał się wielkim fanem picia wody z jeziora...

Łódź

Był czas, że w Łodzi bywałam co dwa tygodnie, zaszywając się na weekendy w trójkącie bermudzkim pomiędzy Łodzią Fabryczną, Piotrkowską i Manufakturą. Ale to było troje dzieci i jeden ślub temu, kiedy mój obecny mąż oprowadzał mnie po swoim mieście. Teraz do Łodzi wpadamy rzadziej. W międzyczasie pojawiło się wiele...

Były sobie loczki…

I już nie ma!   Z ciężkim sercem zdecydowaliśmy się jednak obciąć Franiowi włosy. Jak na rocznego malucha, Franek mógł poszczycić się całkiem bujną czupryną. Uwielbiamy jego lniane, jedwabiste włoski i najchętniej dalej byśmy je zapuszczali, jednak praktyczne względy zadecydowały o tym, że konieczne było cięcie. Zosia starała się przygotować Frania...