home
repliki zegarków edox rolex tanie repliki zegarkówrepliki zegarków repliki zegarków szwajcarskich

Czeski film

by • 11 listopada 2015 • DZIECKO, WSZYSTKIE WPISY3 komentarze1279

DSC_8858 DSC_8861 DSC_8863 DSC_8886 DSC_8887  DSC_8893 DSC_8907 DSC_8899 DSC_8910 DSC_8972

Wracałyśmy wczoraj wieczorem z Zosią z przychodni do domu, pieszo. Nieco ponad pół kilometra. Wracałyśmy biegiem, a do tego z krzykiem. Nie, to nie była ucieczka z gabinetu dentysty :) Nikt nas nie gonił, nikt nas też nie wystraszył, ale pewnie sami mielibyście niezłego pietra widząc wieczorem szybko przemieszczające się dwie postacie, z których jedna, mniejsza, głośno krzyczy „Aaaaaa aaaaaaa aaaaAAAAA”. Zosia po prostu chciała w domowych pieleszach zrobić numer 2, a pośpiech i rozpacz była wielka, ponieważ „kupa już zaglądała do drzwi” (wybaczcie – mam nadzieję, że nikt nie spożywa teraz kolacji :-)

Życie z małymi dziećmi czasami wznosi na takie poziomy absurdu, o których się nawet filozofom nie śniło. Czeski film, codziennie. Komedia… po 3 sekundach dramat… a zaraz potem film akcji. I pewnie tym, którzy są na podobnym etapie życiowym, nie trzeba tego specjalnie tłumaczyć. Tam, gdzie wydawało ci się, że wszystko się kończy – cierpliwość, zmęczenie, logika – Ty, rodzicu, wiesz, że tam dopiero wszystko się zaczyna.

Lubię ten nasz cyrk domowy. Uwielbiam. Chociaż bywa, że zastanawiam się czy pełnię rolę zarządcy, tresera, czy też klauna. Czasami nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać.

Obudziłam się ostatnio z migreną (dorodna, rasowa trzydniowa migrena), a dzieci akurat tego poranka postanowiły włączyć gadającego psa, który od roku był schowany w pudle, ale oto właśnie został odkryty. Kalkulujesz na zimno co pozwoli ci przeżyć; włączony pies ryczący na pół ulicy, czy wyłączony pies, ale ryczące dzieci. A później przychodzi Zosia z plastikową grającą gitarą pod pachą i bębenkiem w ręce mówiąc, że ma dla mnie piosenkę, która sprawi, że poczuje się lepiej. I zaczyna bębnić na całego. Nikt, tak jak oni, nie podniosą migreny do nowego poziomu.

Scena jakich wiele. Uwijam się przy garach. Na szybko podgrzewam Franiowi zupę, drugą ręką przerzucam naleśnika na patelni dla Zosi. Franek siedzi już w krzesełku do karmienia. Ząbkuje, do tego gluty po pas i gorączka. Siedzi ze spuszczona głową i jak ta biedna owieczka zawodzi „łeee łeee łeee”. Ona na kanapie obok leży na plecach, wymachuje w powietrzu rękami i nogami, radośnie skandując: „Ma-ma mamama ma-ma mamama ma-ma mamama”. Im głośniej on beczy, tym głośniej ona skanduje – norma.

W momencie największego sfrustrowania, czasami spoglądam na to wszystko z boku, zaciągam się oparami absurdu niczym helem i po prostu zaczynam się śmiać.

Wieczory są najlepsze. Wieczory to crème de la crème. Bo przecież pójście spać dla każdego dziecka to największa ujma i hańba.

A dzisiaj? Wieczór bez Daniela, więc usypiam dzieci razem. I chociaż łóżko szerokie prawie na dwa metry, to oni muszą spać o milimetr od siebie. Ona nie zaśnie, bo on ją ciągnie za włosy, a on nie zaśnie, bo ona przecież nie przestaje gadać. I kiedy jednak po kwadransie walki Franek podsypia, to Zosia wtedy właśnie chwyci go za rączkę, żeby nie bał się potworów i wszystko od nowa się zaczyna. Później już śpią oboje, ale on się zrywa bo mu smoczek wypadł. Kiedy tylko pyszczek znowu udało się zakorkować, to od razu odpływa opadając ciężko na łóżko. Pech chciał, że ląduje na siostrze, która zrywa się z rykiem bo przecież skąd ma wiedzieć, czy spadł na nią brat, czy kłoda drewna. Za to pół godziny później, ona sprezentuje mu ekspresowe budzenie, beztrosko zarzucając na niego nogę lub rękę.

 

Czeski film, codziennie.

 

Śpią teraz. Przerwa w zdjęciach.

Za to jutro zapraszamy już od wczesnych godzin rannych. Franio aktualnie pełni rolę koguta i budzi nas o świcie każdego poranka.

Ekipa Sunspotter pozdrawia :-)

 

DSC_8932 DSC_8933

DSC_9078 DSC_9053DSC_9121 DSC_9093DSC_9108DSC_9105 DSC_9088 DSC_9118 DSC_9106 DSC_8930DSC_8935DSC_8989 DSC_8788

DSC_8803 DSC_8807 DSC_8795 DSC_8799  DSC_8956

Pin It

Related Posts

3 Responses to Czeski film

  1. Casper napisał(a):

    Welcome to my world, the world of chaos :)
    nutella na sofie, dżem na dywanie a pisakiem po ścianie :)

  2. Casper napisał(a):

    do kuchni i tak chodze – po relanium i nerwosol :) a czasem poprostu 0,5L by sie przydalo ;p

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *