home
repliki zegarków edox rolex tanie repliki zegarkówrepliki zegarków repliki zegarków szwajcarskich

Helsinki

by • 12 marca 2017 • MIEJSCA, WSZYSTKIE WPISYComments (0)469

Helsinki odwiedziłam we wrześniu. Przyznam, że już dawno żadne miasto nie wzbudziło we mnie tylu mieszanych emocji.

W Finlandii do tej pory nie byłam, ale też nie był to kraj dla mnie zupełnie anonimowy. Jakiś czas temu w Krakowie poznaliśmy fińską ilustratorkę, która zwróciła moją uwagę na fińskie wzornictwo. Mój teść spędził w tym kraju kilka lat, więc znam też Finlandię z jego opowieści. A odkąd mam dzieci, niezmiennie zachwycam się fińskim systemem edukacji.

Poprzeczkę ustawiłam wysoko.

W samolocie przeglądałam magazyn Finnair’a i muszę przyznać, że zdjęcia fińskiej przyrody robiły wrażenie.  Z samolotu, uwagę przyciągał krajobraz w dole. Było zielono. Bardzo zielono. Mnóstwo lasów, łąk i domy wkomponowane w naturę, nie górujące nad nią.

Nawet blokowiska na obrzeżach Helsinek bardziej przypominały zagajniki ze schowanymi w głębi budynkami. Bliżej centrum zabudowa się zmienia, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to przyroda dyktuje warunki, nawet w mieście.

DSC_1210 DSC_1211 DSC_1143IMG_3565

Mój hotel znajdował się w dzielnicy Hakaniemi, która zlokalizowana tuż obok Kallilo, jest hipsterskim sercem miasta. Jadąc do hotelu przez centrum Helsinek, miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Wszystko wyglądało tak, jak na zdjęciach z lat 80-tych ze zbiorów teścia. Wszędzie szare kamienice, ciasna zabudowa, zaskakująco brudne ulice. Dla mnie mocny kontrast w porównaniu ze stolicami Skandynawii. [Nie, Finlandia krajem skandynawskim nie jest, jest krajem nordyckim]. Mimo przejmującego zimna (początek września!) wyruszyłam na podbój miasta. Hakaniemi postanowiłam sobie odpuścić, bo klimatem przypominało po części okolice Hali Targowej w Krakowie, a po części Stary Kleparz. Różnica taka, że na Starym Kleparzu nie ma publicznej sauny, a po drodze do metra minęłam co najmniej dwie.

Zaczęłam od najpopularniejszego Placu Senackiego i ogromnej, górującej nad nim przepięknej katedry luterańskiej. Według oficjalnych statystyk przeszło 70% Finów to luteranie, natomiast z badań wynika, że tylko około 30% społeczeństwa wierzy w Boga. Zapewne reformatorzy, których figury znajdują się w katedrze, nie byliby w stanie tego pojąć.

DSC_1131 DSC_1122 DSC_1108 DSC_1106 DSC_1096 DSC_1113 IMG_3595DSC_1109 DSC_1126 DSC_1123

Posiedziałam dłuższą chwilę na schodach przed katedrą i ruszyłam przed siebie. Dotarłam do wschodniego nabrzeża akurat na zachód słońca. Oczywiście tuż obok głównego Placu Targowego przy brzegach Bałtyku, również była sauna. Udało mi się zwiedzić jeszcze Sobór Uspieński (świątynia prawosławna), z którego rozciąga się piękny widok na miasto i zatokę.

IMG_3613 DSC_1180 DSC_1200 DSC_1203 DSC_1204 DSC_1206

Bez wątpienia Helsinki kryją wiele urokliwych zakątków i tylko do niewielu udało mi się dotrzeć w ciągu jednego popołudnia. Najbardziej żałuję, że moja wizyta wypadła akurat w poniedziałek, więc Ateneum, najsłynniejsze muzeum sztuk w Finandii, na które ostrzyłam sobie zęby, było zamknięte.

Wpływy nordyckie w mieście są mocno widoczne, jednak dla mnie kultura wschodu i krajów bałtyckich dominuje. I tego się chyba nie spodziewałam. Wschodu na północy.

Kolejnym szokiem był oczywiście język. Nie rozumiałam prawie nic.

DSC_1176 DSC_1171 DSC_1175 DSC_1162 DSC_1149 DSC_1148

Finlandia to też osławiony kraj introwertyków i poza rozgadanym taksówkarzem, miałam wrażenie, że moje przypadkowe pytania (o sklep, o drogę) sprawiały niektórym Finom fizyczny ból. Chociaż przyznaję, wszyscy byli niezwykle uprzejmi i pomocni. Sama też jestem introwertykiem, jednak widać innego sortu.

Helsinki, gdzie obok fińskiego króluje szwedzki (to obok fińskiego oficjalny język), dla przeciętnego turysty może stanowić wyzwanie. Niewiele angielskich objaśnień i czasami totalnie nielogiczne rozwiązania komunikacyjne – chociażby na lotnisku zgubiłam się x razy, a naprawdę nie jestem typem roztargnionej owcy. Czasami otoczenie było tak irracjonalne, że wznosiłam oczy do nieba z niedowierzaniem. Brakowało znaków wskazujących drogę do terminali, ale za to parking usiany był zwierzętami wykonanymi z kamienia. Urocze.

DSC_1146 IMG_3626

Miałam wrażenie, że Finowie też dużo mniej niż inne kraje nordyckie komercjalizują swoją kulturę. Muminki owszem widać, ale w dość okrojonej ofercie, a za przyzwoitym kubkiem z Helsinek musiałam się długo rozglądać. Lapońskiego Mikołaja nie spotkałam nigdzie – widocznie to jeszcze nie był sezon.

IMG_3628DSC_1130

Trudno jest mi jednoznacznie ocenić, czy lubię to miasto. Wydaje mi się, że nie da się zrozumieć Helsinek bez poznania fińskiej przyrody, gdyż to ona determinuje sposób życia, nawet w mieście. Jest kluczem do połączenia tych nielogicznych, dla mnie, elementów miasta.

Helsinki są urokliwe, ale i bardzo osobliwe. To na pewno miasto, którego nie da się zjeść na jeden raz.

DSC_1152 DSC_1139 DSC_1134 DSC_1133

Pin It

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *