Miej serce

by • 12 czerwca 2014 • WSZYSTKIE WPISY, ZA MGŁĄComments (0)1326

Tematu śmierci dzieci w mediach unikam jak ognia. Nie potrafię unieść ani barwnych opisów skreślonych piórem tych, dla których to po prostu kolejny tekst na 1000 znaków, ani nie lubuję się w ilości niemowlaków wyrzucanych ot tak na śmietnik. Nie rozczytuję się w opisach maltretowania dzieci, nie rozmawiam też na ten temat w osiedlowym sklepie. Tym razem jednak trudno mi przejść obojętnie.

O tragedii w Rybniku rozpisują się wszyscy, nie tylko dziennikarze. Każdy rości sobie prawo do komentarza i wyrażenia sądu, tudzież do opisu jak jego wrażliwe serce zareagowało na wieść o śmierci 3-latki zostawionej w nagrzanym samochodzie.

Nie wiem co skłoniło ojca tego dziecka do zostawienia dziecka w samochodzie. Zapomnienie, presja w pracy? Nie wiem, tak samo jak nie wie tego opinia publiczna.

Zastanawiam się jednak dlaczego to właśnie szeroko pojętej opinii publicznej wydaje się, że ma prawo opluwać tego ojca na każdy możliwy sposób; w jednym zdaniu opłakując jego córkę, a w drugim życząc mu jak najgorzej.

Czy naprawdę święty oburzony lud myśli, że ten ojciec nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobił? Że oni bardziej boleją nad stratą jego córki, niż on sam? Niedorzeczne. Po prostu. To nie był seryjny morderca, a zwykły rodzic. Nie sądzę też, żeby potrzebował pomocy opinii publicznej, by namalowała przed nim skalę jego winy. On sam doświadcza teraz uczuć, których znakomita część komentujących nigdy w życiu nie dozna, nigdy się ich nawet nie domyśli.

Krokodylich łez nie potrzebuje też jego żona, syn, czy pozostali bliscy, który zmuszeni zostali najtrudniejszy etap swojego życia dzielić publicznie.

Stratę dziecka trudno przeżyć, tak po prostu. Tkwisz gdzieś pomiędzy niebem, a ziemią, na skraju szaleństwa, marząc o tym, by podążyć za dzieckiem. Przyjęcie na barki kolejnych dni wymaga siły, samozaparcia i trwania na przekór wszystkiemu. Śmierć córki to koszmar, który ta rodzina będzie ujarzmiać do końca życia.

A śmierć zawiniona z twojej-rodzica winy? Nie wyobrażam sobie. Jak można coś takiego przetrwać? Ile nadludzkiej siły trzeba mieć, żeby unieść taki ciężar, żeby się po czymś takim podnieść? Jak silna musi być rodzina, żeby mimo wszystko pozostać razem? O ile kiedyś staną na nogach, o ile ten ojciec wbrew wszystkiemu i wbrew sobie poniesie na barkach przeszłość, to w niczym im nie pomoże obecny medialny szum. Może jedynie posłużyć jako kolejny kamień młyński u szyi.

Uszanujmy tę tragedię. Niech w spokoju pogrążą się w żałobie. Mam nadzieję, że znajdą prawdziwe wsparcie wśród bliskich, że będą tacy, którzy okażą im serce, czas i zrozumienie, nie tylko do czasu pogrzebu. Z całego serca życzę im jak najlepiej.

Ale na litość, nie wymierzajcie w tego ojca kolejnych ciosów, kolejnych epitetów i sądów. Naciskacie spust naładowanej broni, którą on i tak chętnie by uchwycił. Ten dramat nie wymaga więcej ofiar, ani widzów.

 

Pin It

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *