Posts Tagged ‘Gdynia’

Wtedy

I te zdjęcia czekają na swoją kolej. Odwiedziła nas jesienią mama. Chciałam, żebyśmy poszły moją ulubioną drogą wzdłuż morza do Orłowa, ale zbliżał się zmrok, więc wróciłyśmy do domu. Po drodze złapał nas pierwszy śnieg. To był listopad. W domu czekało ciasto drożdżowe, kaczka z żurawiną, ciepła herbata z dziećmi...

Listopad

Listopad umiesiłabym w czołówce miesięcy lubianych najmniej. Konkurowałby zapewne ze styczniem, lutym i marcem. Co do kwietnia jeszcze się zastanawiam. Bo co takiego jest do lubienia w listopadzie? Liście, jak sama nazwa wskazuje, opadły, a wraz z nimi nostalgiczne jesienne klimaty. Na zimę za wcześnie. Na wieczorne spacery za chłodno....

Biało

Cały dzień padał śnieg. Miliony dużych opasłych płatków, równomiernie przykryły place zabaw, ławki, maski samochodów, wydeptane jeszcze kilka godzin wcześniej ścieżki do sklepu. Zimy nie lubię, ale kiedy pada śnieg za oknem, cieszę się jak dziecko. Zosię dzisiaj do przedszkola przenosiłam przez zaspy, jak kota. Daniel odśnieżał podjazd przed domem...

Z nami koniec.

Jeden słoneczny dzień wiosny nie czyni. Niestety. Ale obudził ostatnio nadzieję. I tli się nadzieja na odejście zimy, ale każdego kolejnego poranka grube mrozu łapska ją duszą. Zimowy wiatr nie odstępuje mnie na krok, nawet mi dzieci prześladowca zaziębił. Wieczorny mróz wbija szpilki w moją szyję. Zawsze znajdzie to miejsce, gdzie...

Utkane z mgły i liści

https://www.youtube.com/watch?v=5xg4tU5cjLE Takie są nasze jesienne spacery. Utkane z liści i mgłą namalowane, a czasu na łapanie ostatnich promieni słońca coraz mniej. Bałtyk nawet późną jesienią ma niepowtarzalny klimat. Morze przyciąga. I już chyba mnie to nie dziwi, że co drugi w tym mieście to marynarz.   A zdjęcia z telefonu,...

The sea, the sky

Śwince Peppie zawdzięczam wiele. Znamy się nie od dziś. Wielokrotnie ratowała mnie z opresji dotrzymując towarzystwa Zosi, kiedy sama chciałam w spokoju zrobić coś bardziej wymagającego, niż kolejny zamek z klocków. Peppa to także najlepsza nauczycielka mojego dziecka, dzięki której Zosia lepiej mówi po angielsku po roku nauki, niż ja...

W biegu

  Czas pędzi do przodu na oślep. Ustępuję mu drogi. Powietrze aż zawirowało, kiedy mnie minął. Bezradnie odprowadzam go wzrokiem w dal. Kończę swój dzień o trzeciej nad ranem, by kolejny rozpocząć o piątej. Dni zlepiają się jak makaron, którego nie zdążyłam odcedzić. A zupa i tak już zimna. Dni równie krótkie,...

Okruchy

Jesień przechodzi mi koło nosa. Podsuwa pod oczy żółte liście, rzuca w okno kasztanem i idzie dalej. Ciągnie się za nią zapach nasyconego słońca, pumpkin spice i śliwek. Spoglądam za nią tęsknie, znad resztek jajecznicy na talerzu w różowe misie i porozrzucanej po stole papryki. Wdychając zapach porannego kakao rozdeptuję na...

Into the wild

Wyrwaliśmy się z domu w weekend. Pierwszy dłuższy spacer, oczywiście nad morze. Słońce zwabiło na bulwar tabuny ludzi, psów i ptaków. Emeryci opalali się na ławeczkach; ci rasowi bez koszulek (na rzeźbę za późno, masy aż nadto). Jakaś rodzina konsumowała obiad na wynos (tradycyjnie pizzę z Ankera), nastolatki okupowały mur...

Motyle

Będzie mi brakować tego lata. Może to z powodu nadchodzącej jesieni, a może nadchodzących zmian, sentymentalizm uderzył we mnie ze zdwojoną siłą. Czekam na wszystko, co przed nami, jednocześnie dzierżąc w pamięci te cenne okruchy tegorocznych wspomnień. Jak barwne motyle łapię je w kadry zdjęć i konstrukcje słów, żeby nie...

Ostatki

Od połowy sierpnia mam nieodparte wrażenie, że wszystko się kończy. Może zbyt katastroficznie to zabrzmiało... Kończy się pewien rozdział. Skończyły się upały, a wraz z nimi lato. Kończy się moja symbioza z Frankiem. Kończy się nasze domowe życie we troje, do którego byliśmy przyzwyczajeni. Kończy się wiele innych spraw. Idzie...

Czas na piknik!

Był taki lipcowy dzień, gdzie emocji było zbyt dużo, a sił za mało. Są góry, które tylko w dobrą pogodę zdobywać można. I chociaż sama pewnie popłynęłabym w tej powodzi myśli i żalu, to dobrze mieć kogoś, kto przejmie stery w odpowiednim czasie. Daniel zaplanował dla nas piknik niespodziankę. Nie...