Wtedy

I te zdjęcia czekają na swoją kolej.

Odwiedziła nas jesienią mama. Chciałam, żebyśmy poszły moją ulubioną drogą wzdłuż morza do Orłowa, ale zbliżał się zmrok, więc wróciłyśmy do domu. Po drodze złapał nas pierwszy śnieg. To był listopad.

W domu czekało ciasto drożdżowe, kaczka z żurawiną, ciepła herbata z dziećmi i teściem, który z nami mieszkał.

Czas, który już się nie powtórzy.

Zamiast moich słów, warto przeczytać wpis Daniela tutaj.

        

Leave a comment